Co warto zobaczyć w Łodzi

Pałac Fabrykancki na ul. Franciszkańskiej został wzniesiony w latach 1910–1912 w stylu modernistycznym. Za swoich czasów parter miał charakter reprezentacyjny, natomiast piętro pełniło funkcje mieszkalne.

Rodzina Biedermannów, właściciele gmachu, z pasją kolekcjonowała dzieła sztuki, które do dziś zdobią ściany pałacu. Obecnie budynek należy do Uniwersytetu Łódzkiego. Oprócz sal i pomieszczeń dydaktycznych znajduje się tu również Muzeum Uniwersytetu Łódzkiego.

Dawna Cukiernia Roszkowskiego, ul. Piotrkowska

Na przełomie XIX i XX wieku był to jeden z najwspanialszych i najbardziej znanych lokali w mieście. Secesyjny wystrój, czytelnia, stoły do bilardu, gry w szachy i domino. Każdy znalazł  coś dla siebie. To tutaj gościła cała śmietanka towarzyska miasta, spotykająca się w „kącikach branżowych”. Swoje stałe miejsca mieli tu fabrykanci, lekarze, adwokaci, dziennikarze i aktorzy. Słynęła ze wspaniałego menu. Jej baby petintowe, torty, czekoladki, owoce w konserwie i lody nie miały sobie równych. Mówiło się, że każdy szanujący się kupiec odwiedzający Łódź musiał wejść do cukierni choćby na filiżankę aromatycznej kawy. To właśnie tutaj Władysław Stanisław Reymont zbierał materiały do „Ziemi obiecanej”.

Dawny Dom Bankowy Wilhelma Landaua, ul. Piotrkowska

Filia warszawskiego banku Wilhelm Landau wybudowana została w 1870 roku, u zbiegu ulic Piotrkowskiej i ówczesnej Nowocegielnianej. To również wspaniały, budzący zachwyt budynek. Na elewacji od strony ul. Piotrkowskiej znajduje się głowa Merkurego, boga handlu, oraz inicjały właściciela WL wplecione w dekoracje roślinne. Bank zajmował jedynie pierwsze piętro, na drugim i trzecim powstały luksusowe, wielopokojowe apartamenty. Zajmowali je bogaci i wpływowi łodzianie. Parter wynajmowano na sklepy. W latach międzywojennych gmach sprzedano Polskiemu Bankowi Przemysłowemu we Lwowie, później trafił w ręce prywatnego właściciela. Na początku lat 50. ubiegłego wieku miejsce banku zajął Dom Handlowy Delikatesy.

Browar Anstadtów, ul. Pomorska

Kolejny wspaniały budynek, który wciąż zachwyca i budzi zainteresowanie turystów. Browar powstał w drugiej połowie XIX  wieku. Wybudował go Karol Gottlob Andstadt, na wschód od najstarszej części miasta, nad rzeką Łódką. W bardzo krótkim czasie zakład stał się wiodącym producentem piwa. Po śmierci Karola Gottlob Andstadta spuściznę przejęli jego trzej synowie. W 1888 roku przekształcili zakład w spółkę akcyjną, rozbudowali go i powiększyli o szereg budynków gospodarczych i mieszkalnych. Po II wojnie światowej zakład upaństwowiono i włączono jako Browar Nr 1 w skład Zakładów Piwowarskich, które obecnie noszą nazwę Browary Łódzkie S.A.

Fot.Marcin Jurkiewicz
Fot.Marcin Jurkiewicz

Rynek był od samego początku tworzenia się miasta. Przez prawie 400 lat Łódź była malutkim miasteczkiem składającym się z kilkudziesięciu drewnianych chałup, handel więc nie przynosił kupcom spodziewanych zysków. Do początku XIX wieku rynek stanowił centrum Łodzi. Plac otaczała drewniana zabudowa. Górujący nad innymi budynkami ratusz też zbudowany został z drewna. Później drewniane budynki zastąpione zostały murowanymi kamienicami, które do dziś można podziwiać. To tu koncentrowało się życie Starego Miasta. Niemal cała powierzchnia rynku zastawiona była straganami, z których handlowało się warzywami, śledziami i starociami. W czasie II wojny światowej cała okolica weszła w skład łódzkiego getta. Piękne, unikatowe budynki zostały zniszczone bądź rozebrane. Prace rozbiórkowe były kontynuowane przez władze polskie, w celu nadania placowi nowego kształtu. Do połowy lat 50. XX wieku wzniesiono nową zabudowę Starego Rynku.

Nawiedzony dom

Po mieście krąży plotka o nawiedzonym domu. Ma nim być dawny pałac Juliusza Kindermanna przy ul. Piotrkowskiej. Obecnie mieści się w nim Klub Nauczyciela. Pracownicy opowiadają o krokach na schodach i korytarzu, które cichną, kiedy ktoś wyjrzy. Chwile mrożące krew w żyłach przeżyła sama dyrektorka klubu. Było to kilka lat temu, w budynku trwał remont. Kobieta wyszła z psem na spacer, przy okazji wstąpiła do budynku, żeby pozamykać okna. Pies, radośnie się kręcąc, wbiegł na schody. W pewnym momencie stanął jak wryty, cała sierść, od karku po ogon, stanęła mu dęba. Piszcząc ze strachu, wycofał się i z podkulonym ogonem wybiegł na ulicę. Okazało się, że budynek skrywa mroczną i krwawą tajemnicę. Podobno w pałacu powiesiła się pokojówka Kindermanna, która była w nim szaleńczo i beznadziejnie zakochana.

INFO: Na podstawie materiałów prasowych